Ostatnimi czasy działo się tak wiele, że aż nie wiem, jak to ubrać w słowa. Chyba po prostu większość pominę, a to, co naprawdę najważniejsze opiszę w dość dużym skrócie.
Dużo ostatnio rozmyślam. Pytanie: o czym? O zróżnicowanej egzystencji ludzkiej, o przeplataniu się szczęścia z nieszczęściem, o miłości i jej braku, o przyjacielach i byłych przyjacielach.
Mogłabym napisać PUNKT PIERWSZY: Straciłam najlepszą przyjaciółkę. Najgorsze w tym wszystkim nie jest to, że w ogóle ją utraciłam, chyba już raz na zawsze, a to, że nie czuje żadnej różnicy, żadnego bólu wewnętrznego. Nie myślę o tym, czy by może dało się to jeszcze jakoś naprawić, uratować... Najzwyczajniej w świecie mam to po prostu gdzieś. Zawsze byłam inna, ale nigdy nie przypuszczałam, ze aż tak. Dochodzi do tego, ze ja przejmuje się jakimś Idiotą i rozkminiam nawet Jego mimikę twarzy, a to, ze straciłam najlepszą przyjaciółkę mi lata i powiewa. O Losie! Ciężki żywot kobiety, która zauracza się w jakimś Palancie! Wszystko jakoby się odmienia w Jej małym, kruchym żywotku i do ważnych rzeczy podchodzi do emocji! Oto, czegoś mnie nauczył! Bezemocjonalności. Gratuluję, dziękuję, pozdrawiam.
I jeszcze ostatnie dni. Coś strasznego. Nie będę tego tu opisywać, bo tak naprawdę nie jest to moja sprawa, a tym bardziej nie jest to sprawa, o której można sobie ot, tak pisać. Ale ma związek z tym jedna sprawa. I słowa 'bierz się ** ****'. I teraz znowu nadchodzi moment, w którym Klaudia zaczyna mieć swe bezcenne rozkminy i nie wie, co ze sobą dalej począć... Niby dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi... ale ja już straciłam rachubę. Rozsądek podpowiada zupełnie co innego niż mięsień poprzecznie prążkowany serca. I co tu począć ma takie biedna istota, jaką jest kobieta? Och kobiety, łączmy się w trudnych chwilach, niech jajniki trzymają się razem! Ave!
Dzisiaj mi się nic nie chcę, nie mam na nic siły. Obudziłam się o 3 nad ranem i nie mogłam zasnąć. Natomiast gdy już zasnęłam i o 6:11 zaczął dzwonić mój wspaniały budzik to nie miałam siły wstać. Też dlatego wyłączyłam go z myślą, że zaraz sie ogarnę, jeszcze 5 minut, mże 10 i wstanę. No, ale... Zasnęło mi się. Obudził mnie telefon o 7:45 (dodam tylko, że dziś do szkoły na 8:00, a do szkoły mam 35 minut pieszo) z pytaniem gdzie jestem.
- W domu, a która jest godzina?
- Za piętnaście ósma!
- O ku***!
- A co Ty robisz?
- Śpię.
No i tak oto w dziesięć minut się szybko ogarnęłam (albo raczej starałam się ogarnąć) i bez śniadania, niewymalowana szybko po rower i do szkoły. I, o dziwo, spóźniłam się na lekcję tylko 5 minut! <cwaniak2> Aczkolwiek jak weszłam do klasy czułam się taka nieogarnieta, taka bez siły, że masakra. Później na przerwie szybko myk do sklepu i później do łązienki zeby się pomalować, by wyglądać choć trochę jak człowiek. :P I w ten czas doszłam do jednego wniosku, a mianowicie, że ciężki jest los licealisty po wakacjach!
I doszłam do wniosku, kierując się słowami Pewnej Osoby, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Koniec. Trudno. Nie będzie wysokiej wieży, białego rumaka i innych bredni. Kiedyś musi nadejść ten czas, gdy przestaje się wierzyć w bajki i baśnie. W końcu żyjemy w czasach 'Mody na sukces' - trwającej w nieskończoność historii pełnej niespodziewanych zmian i splotów wydarzeń. Tu nie ma księcia na białym rumaku, nie ma księżniczek zapuszczających włosy, by książe mógł po nich dostać się do swej ukochanej. Teraz już nie ma 'stworzeni dla siebie', 'i życli długo i szczęliwie'. To real (a nie Biedronka ;p), XXI wiek - wiek internetu, naszej-klasy, facebooka i innych portali. I dochodzę również do wniosku, że ludzie z czasem sami utrudniają sobie życie.
sobota, 28 stycznia 2012
Licznik odwiedzin: 6 747
| « styczeń » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Jestem...aniołem?...
Czy jestem demonem?...
Bóg stworzył mnie a diabeł opętał...
Więc jaka jestem?...
Grzeczna czy święta?...
Anioł czy demon?...